Gender na Carriacou
Prom odchodzi o 9 więc trzeba wstać o 6. Na whatsappie mam wiadomość od Davette. Czy wstałem. Jeszcze się o mój wyjazd troszczy. Wstałem. Jadę. Do biura wpadam o 8.30. - Dzień dobry, bilet poproszę? - Na jutro? - Na dziś. - Prom odpłynął - Przecież jest przed 9. - Jest przed 10. Telefon nie tylko powitał mnie na Jamajce ale również ustawił sobie tamtejszy czas. O godzinę późniejszy. I zostawił mnie w dupie. Czarnej. - Moja babcia mawiała "Everything happens for a reason" - pani próbuje mnie pocieszać. - Pani babcia miała rację. Ale jestem zbyt wkurwiony żeby to zrozumieć. Obok portu są tanie hotele. Czyli jednoosobowa nora z łóżkiem i wiatrakiem za 80 EC. Pościel wygląda jak bandaż. Zużyty. Za sto nora jest nieco większa. Z telewizorem z kineskopem. Odpuszczam. Rzucam graty i jadę nad jezioro Gran Etang. Słodkie jezioro w kraterze wulkanu. Tego, dzięki któremu Grenada wygląda jak Grenada. Przejeżdżając szóstką myślałem że widać z autobusu. Nie. ...