Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2019

Osz ten Osz. Kirgistan #101

Obraz
#kirgistan #kyrgystan #osh #osh Na granicy jesteśmy po ósmej. Najpierw uzbeckie ceregiele. Nawet bagaż prześwietlają. Mnie celnik zabiera paszport i wypytuje. Czy w Tajlandii jedzą robale? A w Wietnamie? A gdzie jeszcze byłem? Uwaga! Paszport z dużą ilością stempli może być przyczyną poważnych opóźnień w przekraczaniu granicy. Szczególnie na zadupiu. No może to nie takie zadupie bo Kirgizski pogranicznik tylko pyta gdzie jadę. Osz. A potem? Biszkek. A potem? Almaty. Autostop? Nie, taksówka. Stempelek #101 Kirgizstan. I do widzenia. Tu celnika nie widzę wcale. Jestem na przedmieściach Osz. Do hostelu z 5 kilometrów ale muszę coś zjeść. Jest dziesiąta a ja ostatnio jadłem o trzeciej w nocy. W przydrożnych knajpach jest pełno. Od razu widać że Kirgizi traktują Ramadan poważniej od Uzbeków. W jednej pytam czy mają zupę? Zostały tylko pilmieni w sosie pomidorowym. Biorę. Sos pomidorowy okazuje się być gęstym kapuśniakiem zarobionym pomidorami po polsku. Za to pilmieni są doprawione po arabs...

Dlaczego koty są lepsze niż cioty. I inne pożytki z Ramadanu

Obraz
Francuz którego spotkałem w Samarkandzie poleca taszkiencki Art hostel. Pewnie nie on jeden, bo hostel jest fully booked. Więc zatrzymuję się obok. W Capsule hostel. Ktoś wpadł na dziwny pomysł aby lokal użytkowy na parterze bloku przerobić na dorm. Jeden dorm. W którym stoi ze 150 łóżek. Z czego może 5 zajętych. Reszta stoi odłogiem. Jak w kiepskim horrorze. Co z tego że wszystko nowe i czyste? Więc następnego ranka zabieram graty i idę do Art Hostel. Tym razem miejsca są. A w ogrodzie jest basen. Przy ponad 35-stopniowych upałach jakie panują w Taszkiencie basen robi różnicę. Zasadniczą. Jest też kuchnia, gdzie wyłożone są ciastka, czereśnie, kawa, herbata. Śniadanie mogę dostać o 3 w nocy więc nawet ramadaniący mają tu pełen komfort. Gadam z Francuzem, który jest tu od wczoraj. Jutro wylatuje więc idzie dziś na pizzę. Widocznie ma dość uzbeckiej kuchni. Ja chyba też. Ale kupuję ajran i chleb. Nawet nie chce mi się wychodzić na kolację.  Wieczorem w hostelu pojawiają się Polacy. ...