Posty

Wyświetlanie postów z 2019

Gender na Carriacou

Obraz
Prom odchodzi o 9 więc trzeba wstać o 6. Na whatsappie mam wiadomość od Davette. Czy wstałem. Jeszcze się o mój wyjazd troszczy. Wstałem. Jadę. Do biura wpadam o 8.30. - Dzień dobry, bilet poproszę?  - Na jutro?  - Na dziś.  - Prom odpłynął - Przecież jest przed 9. - Jest przed 10. Telefon nie tylko powitał mnie na Jamajce ale również ustawił sobie tamtejszy czas. O godzinę późniejszy. I zostawił mnie w dupie. Czarnej.  - Moja babcia mawiała "Everything happens for a reason" - pani próbuje mnie pocieszać.  - Pani babcia miała rację. Ale jestem zbyt wkurwiony żeby to zrozumieć.  Obok portu są tanie hotele. Czyli jednoosobowa nora z łóżkiem i wiatrakiem za 80 EC. Pościel wygląda jak bandaż. Zużyty. Za sto nora jest nieco większa. Z telewizorem z kineskopem. Odpuszczam. Rzucam graty i jadę nad jezioro Gran Etang. Słodkie jezioro w kraterze wulkanu. Tego, dzięki któremu Grenada wygląda jak Grenada.  Przejeżdżając szóstką myślałem że widać z autobusu. Nie. ...

Full wypas na Grenadzie

Obraz
Mama mówi że za bardzo skrótowo. A jak inaczej zmieścić tydzień w jednym odcinku? No było skrótowo. Tak skrótowo że zapomniałem odhaczyć. Trynidad i Tobago. Kraj #102. Jak Rudy.  Loty na Grenadę są wcześnie rano i późno wieczorem. Ponieważ kupiłem bilet bezmyślnie, pomyślałem tylko o tym że nie chcę wcześnie wstawać. Zamiast o tym, że wieczorem nie będzie transportu. Tylko taxi. A ja nie lubię taxi. Szczególnie drogich taxi. A airbnb mam po drugiej stronie wyspy. Wybrałem bo obok było lotnisko. Niestety to nieczynne. Ktoś wpadł by na to że na wysepce typu Grenada są dwa lotniska? Ja nie wpadłem. Za to do dyspozycji mam całą willę. Z ogrodem. Minutę od plaży. I genialną hostkę - Davette. Czekała na mnie, mimo późnej godziny i na dodatek rozplanowała mi cały weekend. St George i Grand Anse w sobotę, a okolice w niedzielę (bo transport publiczny nie działa). W St. George zwykle stoją wycieczkowce i jest pełno turystów. W sobotę akurat byłi to Niemcy, bo w porcie stał "Mein schiff 2...

Żeby było ciepło musi być najpierw zimno

Obraz
No, to nie jestem grafomanem. Tyle czasu wytrzymałem bez pisania. Pewnie dlatego, że nie jarałem. Kłamiesz. W Barcelonie jarałem. W Kanadzie jarałem. I nic nie napisałem. Bo mi mózg zamarzł. Aż do sauny musiałem pójść. Ale od początku. Żeby było ciepło najpierw musi być zimno. A w Barcelonie zrobiło się zimno. Rano. I wieczorem też. No to zacząłem szukać. Biletu na Karaiby. Bilety są po 150 - 200 jurków. Z tym że nie z Barcelony. A żeby jeszcze dolecieć tam, skąd są trzeba wydać kolejne 150. Serio. Tanie loty po Europie są po 150€. W listopadzie. Widać listopad na starym kontynencie stał się high seasonem. Niestety, nie przekłada się to na pogodę. Wogle. Więc zamiast lecieć tanimi liniami wybrałem drogie. Air Canada. Wprawdzie po drodze mam Montreal i Toronto ale w Montrealu nie byłem nigdy, a w Toronto ostatnio ze 20 lat temu. No i bez problemów z nadbagażem. Bo namiot sobie kupiłem. Może gdzieś na plaży rozbiję.  Montreal fajny, a poza tym właśnie spadł pierwszy śnieg. Niestety j...

O Madrycie i zamieszkach w Barcelonie (znowu)

O Madrycie to nawet nie ma co pisać. W nocy 5 stopni. A w dzień 25. Przyjeżdżam tu od lat i jakoś nigdy nie polubiłem Madrytu. Bo za duży? Bo nie ma wody? Bo za bardzo szpanerski? Nie wiem. Może za bardzo krakowski? Bo to Madryt jest prawdziwym Krakowem. Nie Barcelona. Poznałem to po frekwencji na naked. Bar Attack (kiedyś mój ulubiony) - 8 osób. Bar Naked (tak, też taki mają) - 10. Na moje pytanie czy w weekend jest lepiej obsługa mówi że tak jak teraz. Naked w saunie. Czynnej 24h. Może 12. Kraków normalnie. Albo Islamabad. Chociaż tam mnie jeszcze nie było. Lubiłem Odarko (z powodu muzyki Carranco) ale zamknęli. Tam też zwykle było pusto. W ogóle Madryt kojarzy mi się z pustymi lokalami. Oni tam clubbing uprawiają z zegarkiem w ręku. Od tej do tej tam i tam. Raz w pełnej dyskotece wszedłem do kibla. Jak wyszedłem nie było na sali nikogo. Wszyscy przeszli dalej. Nie chce mi się nawet odwiedzać sauny Central (pełno nabzdyczonych koleżanek szukających księcia) czy Strong Center (też peł...

Przez Andaluzję na czas

Obraz
A teraz mi się nie chciało pisać. Málaga śliczna. Większa, lekko mniej turystyczna. No i nad morzem. Ale na plaży trzeba w ubraniu siedzieć. Więc znowu z plażingu dupa. Chyba pora opuścić Europę. Albo kupić zimowe ciuchy. Obejrzałem  Katedrę z frontem zbyt szerokim do zdjęcia,  teatr rzymski (malutki),  mury alcázar (tutaj wszystko się zaczyna od al. Al to arabskie the). Mury Gibralfaro (Gibel - to góra, al faro - latarnia morska, na cześć tej w Aleksandrii). Czyli Góra z latarnią. Po arabsku. Mówią że nazwa fenicka. Co do Gibraltaru wciąż się zastanawiają. Skąd nazwa. Mieszkam koło kolejnej atrakcji - czyli Mercado central. Rynek jest obowiązkowy w każdym hiszpańskim mieście. W każdej dzielnicy. Zaraz obok dają bułki na 100 sposobów. I dobre oliwki. Córdoba jak Kazimierz. Tylko turystów więcej. Albo Avignion. Tylko most dokończony. I za darmo można się przejść.  Do katedry trzeba zapłacić. To największa. Była meczetem. Ogromnym. W którego środek (raczej mniej niż wi...

Grenada. Skansen polikulturalny

Obraz
Nie pisałem kilka dni. Bo to trochę głupio. Widzisz na własne oczy rewolucję. A potem pisać o ładnych domkach? Czy zamkach? Albo że jest ciepło? No właśnie że nie jest. Z tygodniowym poślizgiem łapię w końcu nocnego bla bla i o siódmej rano wysiadam w Grenadzie. Jest potwornie zimno. Pięć stopni. A ja w t-shircie i krótkich gaciach. Przecież przyjechałem na południe? Co jest? W hostelu spotykam ziomka z Safestay Barcelona. Tego co fotki z dołu strzelał płonącym barykadom. Najprawdopodobniej cały świat zobaczył jak płoną barykady w Barcelonie. Najprawdopodobniej nikt z oglądających nie dowiedział się że zapalono je aby uniemożliwić policji ściganie demonstrantów jak zwierzyny łownej. Tak właśnie działają media. I pomyśleć że działają tak w każdym przypadku. A my to oglądamy i wyrabiamy sobie zdanie. Takie jakie mamy sobie wyrobić. Miłego oglądania.  Ziomek wyjeżdża do znajomych ale jeszcze przekazuje że najlepszy hasz jest obok placu św Mikołaja. Po 4€ za gram. W Maladze tak tanio n...

Policyjne polowanie

Obraz
Po południu na Passeig de Gracia zbierają się tłumy. Ulica ma 6 pasów. Do tego chodniki szerokości dwóch pasów, pas techniczny i jeszcze jeden na przystanki, kontenery na śmieci (których już nie ma), drzewa oraz latarnie. Po każdej stronie. Razem 14. Szeroka. Przy placu Katalońskim stoi scena a ludzie stoją po horyzont.  Znaczy najpierw szli, to jeszcze zszedłem na dół żeby tych nacjonalistów zobaczyć.  Młodzi, starzy, rodziny, mamy z wózkami, festyn.  Oczywiście flag co niemiara. Znów katalońskie, socjalistyczne i republikańskie. Jedna pani miała galicyjską. Nie naszą. Tam też jest Galicia.  Potem się zrobiło tłoczno i przeniosłem się na taras. Nie tylko wszystko świetnie widać ale jeszcze się można czegoś dowiedzieć.  No więc jeszcze w czasie przemówień pokazał się dym z okolic Urqinaony i Via Laetana. Tam gdzie dwie godziny wcześniej gadałem z młodzieżą. Dziwne, bo nastrojów bojowniczych nie dostrzegłem. Pod hostelem też. Jeśli nie liczyć środkowych palców wy...

Strajk

Obraz
Strajk generalny to vaga. Już wiadomo skąd wagary. Zaczęło się spokojnie. Rano na tarasie zaczepił mnie koleś z dreadami. Can you see the moon? - pokazuje na chmury? No. - There - pokazuje. Nic nie widzę. W końcu chmury się lekko przerzedzają i wygląda zza nich. Księżyc. And the sun - pokazuje dokładnie po przeciwnej stronie. - We are in the middle. Between sun and the moon - uśmiecham się i przypalam lufkę. Na dole idzie pierwsza manifestacja. Jest  po 10. Wczoraj wieczorem postanowiłem że  w końcu kupię te spodenki. W drugiej kieszeni też się dziura zrobiła i lufkę muszę w skarpecie nosić. Podobno w tych spodenkach wyglądam jak kierowca trucka. Z Teksasu. Biały t-shirt, bejsbolówka. Nawet skarpety masz wywinięte - śmieje się ten z dreadami. Można wyglądać na rednecka nawet jeśli nigdy się nie było w Teksasie? Można. - Gdzie jest dziś manifestacja? - pytam na recepcji - Nie wiem, ale mogę poszukać - recepcjonistka bierze komórkę. - Bo chciałem spodenki kupić, a dziś strajk ge...