Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2019

Miliard oszukanych czyli co odkryłem w Sowieckim Taszkiencie

Obraz
Do taxi na Taszkient idzie się obok mauzoleum. Prezydenta. A także kilku innych budowli historycznych. Ale już chyba historię przedawkowałem, bo nawet nie robię zdjęć. Na miejscu opadają mnie taryfiarze. Jak stado wilków zająca. Nie znoszą tego. Podobnie jak targowania. Więc odwracam się na pięcie i idę precz. Trochę posiedzę w cieniu. Może im przejdzie. Albo mnie. Po chwili widzę gdzie podjeżdżają samochody z Buchary (czy skąd inąd) szukające tylko jednego czy dwóch pasażerów. To się nazywa "срочно". Umawiam się z jednym na 50.000 i po chwili jedziemy. Między Samarkandą a Taszkientem pustyni brak. Są pola, na których już się zbiera pszenicę. Pod koniec maja.  I słupy wysokiego napięcia ze sztucznymi gniazdami bocianów. W których stoją sztuczne bociany. Na poboczu sprzedają asal. Wiem co to, bo po arabsku miód to również asal. Uzbecy sporo slow mają z arabskiego. Jeszcze więcej z rosyjskiego. Zabawne że klną po rosyjsku. Короче бляд пиздец. Widać w uzbeckim przekleństw nie ma...

Cebulactwo w Samarkandzie

Obraz
Do Samarkandy biorę taxi. Tu taxi nazywają prywatne samochody jeżdżące miedzy miastami. W związku ze świętem centrum jest zamknięte dla ruchu więc znów mam spacerek do obwodnicy. Jak zwykle trzeba zaczekać aż samochód się wypełni (czasem znalezienie czwórki pasażerów trwa godzinę) i można jechać. Mam przednie siedzenie więc jest zdecydowanie bardziej komfortowo niż z tyłu. Jak zwykłe współpasażerowie pytają skąd jestem i dokąd jadę. Najlepiej po rosyjsku mówi Bachtior - kierowca autobusu. Pochodzi z Jizzak, pracuje w Bucharze a jedzie do Taszkientu po syna, który przylatuje z Moskwy. Na którymś postoju idzie na piwo po czym zaczyna mnie zapraszać do siebie. Jedź do mnie - mówi. Odbiorę syna z lotniska i pójdziemy na polowanie. Na dzika i niedźwiedzia. Próbuję mu wytłumaczyć że strzelanie do zwierząt nie jest moim ulubionym hobby. No ale jeść przecież trzeba - kontruje. Na ryby pójdziemy. Znowu nie moja bajka. Barana zarżnę i zrobię płow - nie poddaje się. Wizja zarzynanego barana powod...

Przez pustynię. Do Buchary

Obraz
Wracam do Urgench. Na pętli chcę łapać autobus. Nie ma. Taksówki. Nie stąd. Sympatyczny młody student gdzieś dzwoni. A potem łapie mi taryfę. I za nią płaci. Tego dawno nie grali. Chce wyjechać na wakacje do roboty do Niemiec. Śmieję się że to samo robiłem na studiach. 2 miesiące na saksach a potem można było cały rok przeżyć w Polsce. Dawne czasy. Na postoju taxi do Buchary, na przedmieściach już łapie mnie złotówa. Mówi że pojedziemy сейчас. Ruszamy po godzinie. Dziwne. Myślałem że za godzinę to через час a nie сейчас.  Po kilkudziesięciu kilometrach pola nawadnianie Amu Darią się kończą i wjeżdżamy na pustynię Kyzył Kum (czerwone piaski). Wyobrażam sobie jak przechodziły tędy karawany z Buchary do Chiwy. Albo odwrotnie. My mamy betonową autostradę więc jedziemy szybko. Na postoju kierowca proponuję ten lokalny drag. Naswar. Biorę pod język. Coś jakby machorka czy tabaka. Lekko pobudza. Ale w sumie nic poza tym. O ósmej jesteśmy sto kilometrów od celu. Już sobie liczę że będę na ...

Między nocą a dniem (w Chiwie)

Obraz
 Na dworcu bileterka poleca taxi. Taryfiarz mówi że autobusy już nie jeżdżą. Jestem wkurwiony pociągiem a tu jeszcze moje ulubione złotówy. Nie ma? To idę piechotą. Po kilku minutach mija mnie autobus. Ten którego nie ma. Twardo idę dalej. Łażenie dobre na wkurwienie. Na wylotowej do Chiwy są taksówki po 6000 i marszrutki po 3000. Taksówkę mam już obrzydzoną. Wsiadam do mikro mikrobusa. Daewoo ma tu fabrykę więc połowa samochodów (i wszystkie marszrutki) są tej marki. W marszrutce leci ruskie techno. I ruskie disco. Jak u nas ona tańczy dla mnie tak ta tancujet i pajot. Ale w przeciwieństwie do naszej jest cholodnaja kak lod. I oczywiście nas nikto nie najdziot. W sumie fajny numer https://youtu.be/gVS75aXMaAU Kierowca pyta gdzie mnie wysadzić. Mam pokój przy rodzinie obok rynku. Bazar - mówię, bo jeszcze chcę poszukać żarcia.  Stajemy przy murach miejskich. Robią wrażenie. A budowle w środku - jeszcze większe. Widziałem w życiu kilka muzułmańskich starówek, ale takiej jeszc...

Pociągowa odyseja

Obraz
#uzbekistan  Lubie pociągi. Uwielbiam pociągi. Najbardziej takie w których można otworzyć okno. Na dłuższe dystansy to najlepszy sposób podróżowania. Można siedzieć. Można wstać. Przejść się. Zjeść coś. Albo pójść do kibla. Więc nic dziwnego że do Uzbekistanu chcę jechać pociągiem. Najpierw do Beinau - 7 godzin  Stamtąd jest już tylko 100 kilometrów do granicy. A dalej znów 500. Albo więcej. W internetach piszą że to 24 godziny. No to zaczynamy. Z Aktau na stację nie ma autobusów. Bo stacja jest 20 kilometrów od miasta. W sumie nic dziwnego. Skoro port jest 80 kilometrów stąd to czemu dworzec miałby być w mieście. Taryfiarz chce 2000. Prawie tyle co za bilet. Ale piechotą nie dojdę. A pisałem że z taryf nie korzystam. Prawda że gówno prawda? No właśnie. W pociągu okazuje się że mam kuszetkę. W cenie jest pościel. A nawet ręcznik. No to się układam i zaczynam oglądać. Ściągnąłem filmy z Netflixa żeby nie zwariować.  Tymczasem za oknem step. Po prawej step. Po lewej step. C...

Kanikuły w Kazachstanie

Obraz
#kazachstan #aktau #kazakhstan Przypływamy zgodnie z rozkładem. Którego nie ma. Ale czytałem że podróż - jeśli morze nie jest wzburzone - trwa 28 godzin. No i trwała. Teraz tylko odprawa paszportowa na statku i prześwietlanie bagaży w nowiutkim terminalu. Kazachstan - kraj #99. Niestety zrobiła się północ a terminal jest 80 kilometrów od Aktau. Transportu oczywiście brak. Poza tym nie uśmiecha mi się szwendanie po mieście w środku nocy. W terminalu jest internet. Są też wygodne krzesła na których można się przespać. Obok śpi Francuzka która jedzie z Bałkanów. I amerykańska para, która przemierzyła na rowerach Europę z Danii do Turcji i dalej całe Zakaukazie. Azer próbuje mnie namówić na taryfę za 3500 tengów ale pomysł nocowania na sowieckim dworcu podoba mi się jeszcze mniej. O ósmej pogranicznik ogłasza podjom. Czyli pobudkę. Słońce jest już wysoko wiec robię rezerwację w hotelu o nazwie Hotel i zbieram się. Eto daleko - mówi żołnierz przy bramie kiedy pytam o najbliższą wioskę z któ...

Przez morze Kaspijskie

Obraz
#baku #alat #aktau #kuryk #morzekaspijskie Proszę zadzwonić za godzinę. Za 2 godziny. Po obiedzie. O ósmej rano. Wieczorem. Nie, jeszcze nie wiadomo. Zamiast wracać do domu mnie się zachciało dalej. Przez morze. A właściwie jezioro. Kaspijskie. Przeczytałem w necie że z Baku można popłynąć do Turkmenistanu i Kazachstanu. Turkmenistan odpada z powodu wiz niemożliwych do zdobycia. Ale Kazachstan czemu nie. Promy niestety odpływają bez żadnego planu. Wtedy gdy uzbiera się odpowiednia ilość towaru. Bo pasażerów biorą tylko na dokładkę. Na dodatek odpływają z portu w Alat - 70 kilometrów na południe od Baku. Gdzie oprócz portu nie ma nic. Hoteli, knajp, sklepów.  Więc dzwonię co parę godzin i czekam. Na Godota. A raczej Gula. Bo ten prom się Gul nazywa. Profesor Gul. No i gula dostaję od trzech dni. Bo ciągle nie wiadomo. W końcu mówią, żebym przyjechał pod wieczór o szóstej. Więc pakuję graty, biorę płow na wynos i jadę na Avtovagzal czyli dworzec autobusowy. Na dworcu nie ma autobusów...

Najbogatsze miasto świata (100 lat temu)

Obraz
#azerbejdżan #baku #azerbaijan  Z Tbilisi do Baku jest nocny pociąg i autokar o 17. Ale przyjeżdża do Baku o 2 w nocy. A ja chcę zobaczyć krajobraz. I nie czekać godzinami na granicy. Więc jadę na dworzec żeby sprawdzić czy są inne opcje. Są. Marszrutki do Czerwonego Mostu od samego rana. Ale mnie się nie chce rano wstać. W Gruzji wszyscy wstają późno. Dopiero koło 10 zbieram po cichu graty, żeby nie obudzić współspacza i jadę. 4 lari i po godzinie jestem na granicy. Tu nie ma kolejek. Za to azerski pogranicznik dokładnie kartkuje mój paszport wypytując gdzie byłem w Armenii i czy nie w Górskim Karabachu. Nie, nie byłem. A po co w Armenii? Bo zwiedzam wszystkie kraje. Spisuje mnie na jakiejś kartce wypytując o miejsce zamieszkania i zawód. Po 10 minutach puszcza wolno. Jestem w kraju #98. Azerbejdżan. Mam farta bo zaraz za granicą stoi autokar do Baku. Kiedy odjeżdża? Za 5 minut. To się nazywa międzynarodowe skomunikowanie. Płacę 12 manatów i sadowię się wygodnie z tyłu. Pierwsze w...

Podaruj sobie odrobinę Borżomi

Obraz
#gruzja #borżomi #borjomi #Georgia  Miło że tak wam się spodobało Tbilisi. Chociaż na żywo jest dużo lepiej niż na fotkach. To pewnie powód dla którego co roku jest o milion turystów więcej. W 2016 było sześć, w 2017 - siedem, a w zeszłym roku powyżej 8. Biorąc pod uwagę że Gruzja ma mieszkańców cztery miliony - to całkiem niezły wynik.  Gdyby ktoś chciał - będąc na miejscu - zaopatrzyć się w winko polecam (za moją przewodniczką Julą) sklepy gdzie można dostać winko dobre a tanie. No i oczywiście przeprowadzić degustację. Jeden z nich Satcho znajduje się przy Revaz Tabukashvili 22. Drugi przy Lermontowa 7. Najlepsze chaczpuri są przy Rustaveli 24, a cchinkali w Alani (1 Vakhtang Gorgasali) oraz Maspindzelo (7 Vakhtang Gorgasali). Mnie z kolei bardzo smakowały pilmeni i mielone w Samikitno obok Filharmonii (otwarte 24h). Ale podobno najlepsza (bo to sieciówka) jest przy Operze.  Ale nie samo Tbilisi jest w Gruzji. Szczerze przyznam się że przed przyjazdem tutaj o Gruzji ni...