Najtańszy nocleg świata (ze śniadaniem)

Znowu coś lata w powietrzu i mnie dusi. Podobno zarodniki grzybów. Ale dziwne że tylko w Warszawie mnie dusi. Gdzie indziej widać zarodniki są mniej duszne. No to pora wypierdalać. Tym razem za Kaukaz. Ostatnio modny kierunek budżetowych turystów. Tanio, ładnie i podobno Polaków lubią. Przynajmniej w Gruzji. A potem zobaczymy. Pierwszą noc mam w Batumi. 

Ciekawe czy zostały jeszcze herbaciane pola o których śpiewały Filipinki. Nie przejechałem po najdłuższym moście w Hongkongu, bo się bałem że nie zdążę na samolot. Nie wjechałem na najwyższy budynek w Dubaju, bo nawet nie przyszło mi to do głowy. A teraz będę spać w najtańszym hostelu. Może i na świecie. W Wietnamie spałem za 5€. W Laosie za 3. A w Batumi jest za 2. Dokładnie 2,31 ze śniadaniem. Intercontinental hostel się nazywa. W samym centrum, obok nabrzeżnego bulwaru. 

No to lecę na samolot. Wizzair oczywiście. Za 180. Zapomniałam się wcześniej odprawić. Posłuchałem dobrej rady że na końcu dają najlepsze miejsca i zamiast wieczorem chciałem się odprawić rano w taksówce na Okęcie. No i wyświetliło się że odprawa zakończona 3 godziny przed odlotem. Już chciałem zawracać. Ale można przecież się odprawić na lotnisku. Kosztuje to wprawdzie tyle co bilet. No, ale jak się ma sklerozę to trzeba mieć kasę.

Trzy godziny i lądujemy. Wychodzę jako jeden z pierwszych. Przystojny pogranicznik wbija mi pieczątkę i voila. #96 Gruzja. Dwie godzinki w marszrutce (tak się nazywają busiki w całym Sojuzie) i dojeżdżam do Batumi. To letnia stolica kraju. Miejscowy Sopot i Międzyzdroje. Ale sezon się jeszcze nie zaczął. I na dodatek siąpi deszcz. 

Melduję się w hostelu. Rzeczywiście cena to śmieszne 6 lari. 8 złotych. 2 Euro. Hostel wygląda normalnie. Wygodne łóżka, szybki internet, czyste kible. Czyli to co backpackersi lubią najbardziej. Na śniadanie (w cenie spania) chaczpuri i kawa lub herbata. Więc ktoś by szukał supertaniej miejscówki nad morzem to batumski Intercontinental (hostel) daje radę

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O tym jak odkryłem polski bar na Karaibach i zostałem kiperem słynnego ponczu Antka

Cebulactwo w Samarkandzie

Miliard oszukanych czyli co odkryłem w Sowieckim Taszkiencie