Podaruj sobie odrobinę Borżomi
#gruzja #borżomi #borjomi #Georgia
Miło że tak wam się spodobało Tbilisi. Chociaż na żywo jest dużo lepiej niż na fotkach. To pewnie powód dla którego co roku jest o milion turystów więcej. W 2016 było sześć, w 2017 - siedem, a w zeszłym roku powyżej 8. Biorąc pod uwagę że Gruzja ma mieszkańców cztery miliony - to całkiem niezły wynik.
Gdyby ktoś chciał - będąc na miejscu - zaopatrzyć się w winko polecam (za moją przewodniczką Julą) sklepy gdzie można dostać winko dobre a tanie. No i oczywiście przeprowadzić degustację. Jeden z nich Satcho znajduje się przy Revaz Tabukashvili 22. Drugi przy Lermontowa 7. Najlepsze chaczpuri są przy Rustaveli 24, a cchinkali w Alani (1 Vakhtang Gorgasali) oraz Maspindzelo (7 Vakhtang Gorgasali). Mnie z kolei bardzo smakowały pilmeni i mielone w Samikitno obok Filharmonii (otwarte 24h). Ale podobno najlepsza (bo to sieciówka) jest przy Operze.
Ale nie samo Tbilisi jest w Gruzji. Szczerze przyznam się że przed przyjazdem tutaj o Gruzji nie widziałem prawie nic. No może oprócz Stalina i Borżomi. Jeśli kogoś interesuje Stalin może się wybrać do Gori (godzina jazdy z Tbilisi marszrutką z dworca Didube za 5 lari). A jeśli nie interesuje - tak jak mnie - zawsze można odwiedzić drugi najbardziej popularny towar eksportowy Gruzji - Borżomi. Marszrutka z tego samego dworca kosztuje 10 lari (ciekawe bo z powrotem już tylko 7). Po dwóch godzinach wysiadam w słynnym kurorcie pośród gór i lasów. Źródła podobno były już znane wieki temu (świadczą o tym odnalezione kamienne wanny) ale sławne stały się dopiero w carskiej Rosji kiedy natknął się na nie przypadkiem oddział wojska. Podobno woda uzdrowiła żołnierzy cierpiących na problemy żołądkowe.
Szybko pojawiły się budynki, łaźnie i hotele a miejsce stało "Perłą Kaukazu" i modnym miejscem dla kuracjuszy z calej Rosji. Sławą cieszyło się również w czasach Związku Radzieckiego a wspomniany wcześniej Stalin kazał wybudować w pobliżu hutę szkła aby cudowną wodę można było transportować po całym Sojuzie.
Wody (całkiem za free) można sobie nabrać w butelkę ze źródła zimnego (jeszcze przed parkiem) lub ciepłego (już w parku - wstęp 2 lari). Ja postanowiłem skorzystać z carskich basenów (ok. 2 kilometry w górę parku, wejście 5 lari). W końcu nie codziennie można wykąpać się w wodzie której litr w Polsce kosztuje dychę. Woda w basenie cieplutka, pogoda cudna, wokół góry i lasy. Jedynym zgrzytem było ruskie techno które waliło z pobliskiej kawiarni. Ale w takich okolicznościach przyrody to niewielki problem. Tak więc, kiedy już się komuś znudzi Tbilisi - zawsze można napić się i wykąpać w Borżomi.
Komentarze
Prześlij komentarz