O tym jak odkryłem polski bar na Karaibach i zostałem kiperem słynnego ponczu Antka
No dobra. Rozumiem że oglądanie takich miejsc może boleć. Ale aż tak? Żadnych lajków za production values? Nawet za time-lapse z zachodem słońca na końcu seta? Nic? Nie to nie. Set nadal można obejrzeć tutaj Trevor Nygaard - 300
To wracam do Antka. Tak, ma na zdjęciu Kult. I Daab. I Nalepę. Grechutę. I Dżem. Whisky moja żono - czasem sobie podśpiewuje.
Antek robi poncz. Jack Spanner. Niebezpieczny. Jak miejscowe osy które nazywają się... Jack Spanner. Antek z baru U Antka. Na St Vincent. Bez Grenadynek. Fakt że kraj się nazywa jak kapela BeBop. A poncze można wypić ze dwa. Po trzecim robi się wesoło. Antka znalazłem na mapach Google kiedy wybierałem się na wodospad Dark View Falls. Rozsunąłem mapkę u wyskoczył. U Antka. Bar na St Vincent. No, to jasne że musiałem tam pojechać. Tym bardziej że sto metrów od planu Piratów z Karaibów. Więc można zaliczyć od razu dwie atrakcje wyspy. Wtedy wypiłem dwa i ledwo wróciłem do Brighton, gdzie miałem airbnb. Potem mogłem już pić więcej, bo postawiłem sobie namiot 20 metrów od Antka i mogłem z baru wracać w dowolnym stanie urżnięcia. I wracam. Co jest tym bardziej interesujące, że zwykle nie piję. Mogę oczywiście wypić piwo czy drinka ale chlać? To tylko poncz Antka. Zostałem zresztą testerem. Antek jak już uwarzy to nalewa mi i sobie shota, pijemy i oceniamy. Zwykle jest świetny. Jak zwykle. Ale czasem jest niezwykle świetny. A najczęściej bywa za mocny. Kiedyś cała załoga zwinęła się na łajbę po jednym drinku. Jednym. Ale ja tego dnia padłem po trzech shotach. Śmiałem się że ten powinien sprzedawać jako koncentrat. Jack Spanner hardcore.
To ciekawy bar. Nie dość że wygląda jak ostatnia prawdziwa speluna (chociaż biustonosze u majtki zadowolonych klientek i klientów wiszące nad barem trudno uznać za typowy element speluniarskiego wystroju) to w menu znajduje się jedna pozycja. Poncz. I już. I wszystkim wchodzi. Nawet takim jak ja. Co to nie lubią pić.
Antek jest Antkiem bo większość odwiedzających to Polacy. Którzy z kolei stanowią pokaźną grupę turystów żeglujących z Martyniki na Tobago Cays i z powrotem. To standardowa trasa tutejszych rejsów. Więc przez miesiąc gadałem z Polakami płynącymi albo na Tobago Cays albo wracającymi z Tobago Cays. To nic dziwnego że mi się zachciało w końcu te Cays zobaczyć. Z zachcianki należy realizować. Szczególnie kiedy zapraszają nas na rejs życia. Ot tak, podczas rannego pływania.
Antek jest wege od 1973. Zanim zaczęło to być modne. Najbardziej lubi kalafiory, brokuły i paprykę. Więc go nauczyłem robić zasmażkę. I panierować. To wynalazł panierowaną kapustę. Najbardziej polski snack świata. Wszystko to niestety na ST Vincent warzywa egzotyczne dostępne w jednym supermarkecie na wyspie. W cenie ok 100 zł za kilo. Zapytałem jednego kapitana który zna Antka od 6 lat czy wie, co ten lubi najbardziej. Golec uorkiestra - odparł.
Komentarze
Prześlij komentarz