Jak to z art 18 Konstytucji było
Dawno dawno temu, kiedy pracowano nad nową konstytucją zaproponowany artykuł 18 brzmiał po prostu: "Małżeństwo, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej". Organizacje gejowsko-lesbijskie (LGBT wtedy jeszcze nie było) nie były wprawdzie zachwycone ale po konsultacjach uznaliśmy że nie będzie to przeszkodą do wprowadzenia związków. O czym zresztą nas zapewniano. Niestety znalazła się grupa trzech (a może czterech) osób z Wielkopolski, które uznały to za nie wystarczające i postanowiły walczyć o wszystko. Nie informując o tym innych. Osoby te powołały ad hoc organizację (o której nigdy wcześniej ani potem nie słyszano), która zajęła się pisaniem listów do różnych redakcji domagając się wpisania do konstytucji małżeństw homoseksualnych (bo tak się wtedy nazywały). Kilka redakcji wydrukowało te listy otwarte. I wtedy się zaczęło. Biskupi zorientowali się że konstytucja nie jest zgodna z ich oczekiwaniami i może otaczać opieką małżeństwa inne od heteroseksualnych. W tej sytuacji stanowczo zażądali aby w konstytucji zdefiniować małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Inaczej kościół nie poprze Konstytucji. Efekt był łatwy do przewidzenia. I natychmiastowy. Artykuł 18 został zmieniony, nam zaś tłumaczono że nic się nie stało, bowiem związki partnerskie nie mają nic wspólnego z małżeństwa. Co jest oczywiste dla każdej osoby, która jest w stanie posługiwać się elementarną logiką. Art. 18 biorąc pod szczególną ochronę małżeństwa hetero nie wyklucza bowiem wcale małżeństw jednopłciowych. Idąc tym tokiem myślenia z tego że art. 18 bierze pod szczególną ochronę rodzinę należy wywieźć zakaz funkcjonowania w Polsce osób samotnych. Zaś z ochrony macierzyństwa zakaz dla osób nie rodzących dzieci. Gdyby zaś wpisano tam ochronę kobiet - z kraju musieliby wyjechać wszyscy mężczyźni. Niestety przez lata (bez naszego oporu) prawica stosowała taką interpretacje. A teraz nawet cześć osób lgbt jest przekonana że polska Konstytucja zakazuje równości małżeńskiej. Wskazuje to oczywiście na natychmiastową potrzebę wprowadzenia logiki do szkół podstawowych. Niestety nie ma żadnego znaczenia dla sytuacji prawnej w której funkcjonujemy.
Tym krótkim tekstem chciałem tylko pokazać jak ważna jest kwestia komunikacji i koordynacji działań środowiska. Gdyby te trzy czy cztery osoby (które oczywiście chciały jak najlepiej) skontaktowały się wcześniej z innymi orgami, to by się dowiedziały, że siedzimy cicho w kwestii art 18, bo mamy szansę na związki, a w dalszej perspektywie małżeństwa bez wpisywania ich do konstytucji. Art 18 nie definiowałby małżeństwa, a prawa strona nie miałaby argumentu konstytucyjnego. Nie byłyby potrzebne organizacje, które od lat bezskutecznie walczą o związki. A my wszyscy moglibyśmy je zawierać lub nie. Tak jak nam się chce. Zamiast tego od 22 lat z uporem godnym lepszej sprawy walczymy z sytuacją której bezpośrednimi sprawcami są trzy (czy cztery) osoby lgbt. Które chciały być aktywistami. I zrobić nam wszystkim dobrze.
Komentarze
Prześlij komentarz