Bez planu
Do tej pory było bez planu. Podoba się - zostajemy. Przestało - płyniemy dalej. Po wizycie małp zostaliśmy na Phi Phi (wymawiaj Pi Pi) jeszcze dzień czy dwa. Ojciec dał się namówić na masaż. Stóp i pleców. Po tym stóp przestały mu puchnąć stopy. Po tym pleców wyprostował się i zaczął normalnie chodzić. Ale wysłanie go na masaż zajęło ze 3 dni. Chodzimy się kąpać. Jak morze nie ucieka. Bo jak jest odpływ to z zatoki robi się nic. I pływać się nie da. Wieczorami napierdalają kluby po drugiej stronie zatoki. Niestety nie ma znaczenia czy jest woda czy nie. Przestają dudnić o pierwszej. I wtedy można spać. Znaczy można i wcześniej ale ja oglądam Netflixa. O zamachu w Sarajewie. Ciekawe. I Altered Carbon. Pomyje po Lemie. Nudne.
Gramy z ojcem w ringo na plaży. Raz wybraliśmy się kajakiem na Monkey Beach. I po kilku dniach znów zmiana scenerii. Koh Lanta. Tu morze nie ucieka, do domku nie ma schodów. I nie ma klubów z muzyką nocną. Czyli jednak najbliżej ideału. Rano zwykle morze przypomina basen. Po południu często są fale. Do tego najlepsze jak dotąd żarcie w Tajlandii. Każdego dnia przedłużam nasz pobyt o kolejny dzień. W końcu recepcjonistka proponuje od razu na miesiąc. Nie da się. Ojciec musi wracać na jakąś konferencję a ja już kupiłem bilety z Hongkongu na wtorek. Więc w niedzielę rano musimy być na lotnisku. Znajduję jeszcze taryfę prosto z hotelu na lotnisko (żeby nie trzeba było dzień wcześniej przeprowadzać się na Ao Nang). I przedłużam pobyt na recepcji o kolejną noc. Tym razem ostatnią.
Gramy z ojcem w ringo na plaży. Raz wybraliśmy się kajakiem na Monkey Beach. I po kilku dniach znów zmiana scenerii. Koh Lanta. Tu morze nie ucieka, do domku nie ma schodów. I nie ma klubów z muzyką nocną. Czyli jednak najbliżej ideału. Rano zwykle morze przypomina basen. Po południu często są fale. Do tego najlepsze jak dotąd żarcie w Tajlandii. Każdego dnia przedłużam nasz pobyt o kolejny dzień. W końcu recepcjonistka proponuje od razu na miesiąc. Nie da się. Ojciec musi wracać na jakąś konferencję a ja już kupiłem bilety z Hongkongu na wtorek. Więc w niedzielę rano musimy być na lotnisku. Znajduję jeszcze taryfę prosto z hotelu na lotnisko (żeby nie trzeba było dzień wcześniej przeprowadzać się na Ao Nang). I przedłużam pobyt na recepcji o kolejną noc. Tym razem ostatnią.





Komentarze
Prześlij komentarz