Plaża nudystów pod Kolumną
Z Alexanderplatz s-Bahnem do Tiergarden i dalej pod Kolumnę Zwycięstwa. W zaroślach cruising w biały dzień, przy mostku zaczepia mnie imigranckie chłopię. Imigrantów lubię, ale chłopięta to raczej kościelna domena. Więc dziękuję i idę dalej. Obok kolumny na trawniku plaża naturystów. Bo tu w środku miasta można się rozebrać i wygrzewać w słońcu. Na trawniku. A dalej kibel. Ten z "Taxi zum klo". Bo tu filmy o pedałach kręcono 50 lat temu. I sto.
Kładę się ale nie rozbieram. Jutro przyjdę z kangą. Nie odmowie sobie rozebrania się na legalu w środku miasta. I leżenia na trawniku. W doborowym towarzystwie. Tak, jest na co popatrzeć. Z lewa i prawa. Jedna pani z dróżki widząc opalających się golasów aż westchnęła głośno "Dios mio!". No i właśnie dlatego plaże dla nudystów powinny być w każdym mieście. Żeby ludzie małej wiary o Bogu nie zapominali.
Komentarze
Prześlij komentarz