Co robić w Londku?

Jak się gdzieś jedzie po raz pierwszy to jest łatwiej. Najlepiej jak się nic nie wie. I nie oczekuje. Ale Londek? Pierwszy raz jak byłem to tam jeszcze Polaków nie było. Serio. Polski się słyszało na Hammersmith. W polskim ośrodku. Na ulicy nigdy. Polska. On jest z Polski i jest tam gwiazdą. Weź autograf od niego - Andy Bell z Erasure postanowił scedować na mnie trochę swej popularności. A ja wiem, stolicą Polski jest Reykjavik - jedna z jego fanek zaorała tego wieczoru tak, że aż napisałem "Somewhere on the moon". Ale tyle o Polsce wtedy w Brytanii wiedziano.

A ja nie jadę pierwszy raz. Ani drugi. Ani trzeci. W takich sytuacjach ogląda się głównie stare śmieci. I spotyka starych znajomych. A ja bym jakieś nowe śmieci zobaczył. I może nowych znajomych poznał? Ale jak to zrobić? Ilość wydeptanych ścieżek w Londku taka że trudno się z kolein wydostać. Już nawet po muzeach chodziłem. To chyba ostatnie stadium poznawania miasta. Czyżby niewiele więcej mi zostało?

Z Londynu lat 80. to zostało mało. Ani pubu The Bell gdzie poznałem Brookiego. Ani dyskotek gdzie się wtedy chodziło. Sauny były wtedy zakazane. Podobnie jak pornografia. A królewska policja zajmowała się nocnym gonieniem pedałów po Hempstead Heath. Tak z perspektywy teraz dopiero widać jak strasznie był zacofany ten Londek choćby do Berlina czy (wtedy) Amsterdamu. 

Poszedłem kiedyś do klubu który jako pierwszy miał darkroom. W darkroomie paliło się światło a pod ścianami stali faceci i pili piwo. Stanąłem, postalem kwadrans i wyszedłem. Inni dalej stali. Really. Ale teraz się zrobiło tak międzynarodowo, że aż normalnie. Albo Anglicy znormalnieli? Kluby, sauny i inne przyjemności. Tylko poppers chujowy. Hempstead Heath kompletnie nie poznałem bo wszystko zarosło. No i w dzień byłem bo w nocy mi się nie chce. Ale w nocy to pewnie inaczej wygląda. Może bym się kompletnie zgubił. 

No to co tu można robić? W tym Londku? Brexit na żywo oglądać? Ale to serial zbyt długi jak na moje nerwy. Poza tym mają niby wyjść jutro. Więc dlatego dziś bilety po 7€. To taniej niż pociąg z lotniska do centrum. I taniej niż dojazd z Warszawy do Modlina.

To jak wyjdą jutro to zobaczę. Ale podobno mają czekać do Halloween. To tyle na pewno nie będę tam siedział. Chyba że by było co robić. A wy co ciekawego robicie w Londku? 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O tym jak odkryłem polski bar na Karaibach i zostałem kiperem słynnego ponczu Antka

Cebulactwo w Samarkandzie

Miliard oszukanych czyli co odkryłem w Sowieckim Taszkiencie