Dragi i burdel

No wiem. Z kulinarią mi nie wyszło. Może kurwą jestem również w kuchni? Znacznie łatwiej byłoby z dragami czy burdelem. Ale Fiolka się uparła. Dragi kupuje się na imprezach. Schemat działania objaśnia Human Traffic (scena zakończona żywiołowym tańcem prezentera), a ja muszę się przyznać że nigdy nie kupowałem. Bo wystarczy do klubu pójść ze znajomymi. I już.



W kwestii Marii to zupełnie insza inszość. Zamiast ganiać za dilerami tu wymyślono ACCB. Czyli Barcelońskie Kluby Konsumentów Konopii. Zapisujesz się do klubu. Albo kilku. Dostajesz kartę czlonkowską. I przychodzisz do klubu. Gdzie nie nabywasz tylko jest ci wydawana. W zamian za opłatę na rozwój klubu. Kiedyś musiał cię wprowadzić inny członek. Teraz zapisać się można na przykład na Fejsie. Kush ACCB to był mój pierwszy klub. I nadal tam chodzę. Po drodze Barcelona przeżyła eksplozję takich miejsc. Był nawet jeden LGBT. Rainbow Dragon się nazywał. Przy Ramblas. I co znamienne od czasu legalizacji ani razu nie zdarzyło mi się żeby ktoś chciał mi sprzedać na ulicy. A wcześniej i owszem. Więc jakby ktoś chciał w Polsce legalizować to warto się przyjrzeć tutejszym rozwiązaniom.
Dobra bo nudno się zrobiło. A miało być o dragach i kurestwie.
Jeśli chodzi o to drugie to od lat numerem jeden jest sauna Thermas. Czynna 24h. Zawsze przystojna i gotowa obsada. Do tego basenik i bar gdzie można zjeść dobrze i niedrogo. Bo porządny burdel zawsze powinien mieć też taką opcję. No i nie wygórowane ceny. W Warszawie jest drożej. O różnicy jakości usług przez litość nie wspomnę. 
Najbardziej podoba mi się internacjonalistyczny charakter tej instytucji, bo spotkać tu można chłopaków z różnych stron świata. Oczywiście najwięcej jest Brazylijczyków (bo się nadają) i Arabów (bo blisko). Ale to tu na przykład poznałem pierwszego Katalończyka. Przedstawił się, powiedział że jest Catalã i dodał że jest gigolo. A ja nie wiedziałem co to takiego. A potem poznałem pewnego Kubańczyka. Miał na imię Jesus. I 33 centymetry. Na prawdę. Trzy chwyty i łeb odkryty. On pierwszy przekonywał mnie do seksualnych własności kokainy. Ale nie dałem się namówić. Wtedy. Ale jak widać burdel czasem się łączy z dragami. Może nawet częściej niż z dobrym żarciem? 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O tym jak odkryłem polski bar na Karaibach i zostałem kiperem słynnego ponczu Antka

Cebulactwo w Samarkandzie

Miliard oszukanych czyli co odkryłem w Sowieckim Taszkiencie